Reklama

AdSense:

Linki sponsorowane

Drogi KOR-u

Gazeta Wyborcza nr 222, wydanie waw z dnia 23/09/1996 KRAJ, str. 3

Balcerowicz: Unia Wolności nie rości sobie wyłącznego prawa do tej części najnowszej historii Polski, jaką jest KOR. Jest jednak dumna, że wśród jej członków i sympatyków jest tak wielu ludzi KOR-u. Wczoraj w Warszawie zebrali się dawni działacze Komitetu Obrony Robotników. Spotkanie otworzył przewodniczący UW Leszek Balcerowicz. Jan Lityński, poseł UW, założyciel KOR-u, wyjaśnił "Gazecie" sens spotkania: - Po KOR-ze pozostała bardzo potrzebna Polsce formacja. Odnalazła się głównie w Unii Demokratycznej, teraz Unii Wolności. Problemem jest to, że ta formacja bardzo nie lubi odwoływać się do kombatanctwa. Przez pragmatyzm obcięliśmy własne korzenie. W 1989 r. uważaliśmy, że przychodzi czas pragmatyzmu i fachowości. Ale okazało się, że bez korzeni nic nie może istnieć, również partie polityczne. Dla nas naturalną rzeczą jest ta właśnie tradycja, nadal istotna dla polskiego życia umysłowego i politycznego. Telefon 39-39-64 Dla Anki Kowalskiej, pisarki ("Pestka") i autorki komunikatów KOR-u, Komitet był "miłością od pierwszego wejrzenia". - Moja decyzja o wstąpieniu do KOR-u do dziś się na mnie mści - mówiła z goryczą, ale i żartobliwą autoironią. - A to dowiaduję się, że wdrapywałam się do władzy po karkach i grzbietach robotników [aluzja do wystąpienia Wrzodaka - red.], a to przysyłają zaproszenie na akademię ku czci. KOR dla Anki Kowalskiej to przede wszystkim niezastąpiony Jacek Kuroń i jego telefon 39-39-64, pod który spływały informacje z całego kraju. Pisarka pamięta swój pierwszy wyjazd na proces robotników w październiku '76. Szary Radom, kilometrowe kolejki zabiedzonych ludzi, czekających na otwarcie sklepów, na korytarzach sądu tłumy biedoty. Wstrząs. Nakaz, by tym ludziom pomóc. Młoda, zadbana sędzia Ewa Dobrowolska sądziła wtedy zabiedzoną sprzątaczkę z Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Dziś sędzia jest przewodniczącą sądu w Radomiu - wybraną przez kolegów. Sala ucichła, gdy Kuroń mówił o strachu. Gdy esbecka bojówka, starannie omijając samego Jacka, zmasakrowała jego syna, Kuroń uświadomił sobie, że już go nie postawi, by pilnował drzwi podczas spotkań. - To jakie mam prawo postawić tam czyjegoś syna? Rezygnuję. Wtedy ks. Jan Zieja, głoszący, że nie ma odstępstwa od przykazania "nie zabijaj", kapelan wojskowy w wojnie 1920 roku i kapelan Szarych Szeregów podczas II wojny światowej, powiedział to, co mówił żołnierzom: "Musisz wziąć i ten grzech na swoje sumienie i wierzyć, że Bóg ci wybaczy. Ale nie wolno ci nigdy zła nazwać dobrem". Henryk Wujec przypomniał, że na listę jawnych współpracowników KOR-u wpisywano tych, którzy już nie mogli działać w ukryciu przed SB i milicją. Nie wpisano więc tam setek ludzi. - Trzeba by ich odznaczyć, ale kiedy pomyślę, kto by dziś im wręczał te odznaczenia, to może lepiej nie. Andrzej Celiński mówił o Latającym Uniwersytecie. Jan Lityński - o Studenckich Komitetach Samoobrony, które powstały po zabójstwie Staszka Pyjasa w Krakowie w 1977 r. Bez SKS-ów (krakowskiego, gdańskiego, wrocławskiego) nie byłaby możliwa szeroka działałność Biura Interwencji Romaszewskich. Czy to ma dziś sens? Reakcja młodzieży na wspomnienia korowców była bardzo żywa. Na korytarzach podczas przerw otaczali "starych". - Nie czujemy się wyobcowani z historii. Dziś ją współtworzymy. Chcieliśmy zobaczyć tych ludzi i ich dotknąć - powiedziała nam Agata Dąmbska. - A Jacek Kuroń to dla mnie taki Martin Luter King II. Jednak wielu ma wątpliwości, czy przekaz KOR-u jest dziś czytelny dla młodego pokolenia. Mówili w kuluarach: - Mamy normalne państwo, młody człowiek nie stoi przed takimi wyborami jak kiedyś KOR. Wtedy pójście przeciw systemowi to był wybór na całe życie, przekreślenie wszelkiej kariery. Tego większość młodych nie rozumie. - Idealizm związany z KOR-em słabo przekłada się na język ludzi młodych. Nie chodzi o to, że idealizm jest zakazany, ale ludzie chcą przede wszystkim robić karierę i nie ma dla nich znaczenia, czy będzie to kariera w tygodniku "Nie" czy gdzie indziej - mówił Mikołaj Dowgielewicz. Powtórzyłem to Jackowi Kuroniowi. Powiedział: - KOR też był kiedyś marginesem, a jednak się udało. Bunt i opór przeciw władzy zawsze ma sens. Popełniłbym te same przestępstwa Na koniec Bogdan Borusewicz, organizator spotkania, wypowiedział swoje "ostatnie słowo": - Istotą KOR-u była idea współdziałania inteligencji i robotników. Jeśli miałbym to przeżyć jeszcze raz, to Wysoki Sądzie, popełniłbym te same przestępstwa. Potem śpiewał Leszek Wójtowicz z Piwnicy Pod Baranami. Było wino i słone paluszki. Nikt nie pomyślał o korkociągu. Na szczęście ktoś miał scyzoryk. Komitet Obrony Robotników 23 września 1976 r. deklarację założycielską KOR-u, by nieść pomoc represjonowanym po czerwcowych strajkach robotnikom Ursusa i Radomia, podpisało 14 osób. Potem doszli następni. Wśród nich byli ludzie różnych rodowodów: przedwojenni niepodległościowi socjaliści, AK-owcy, duchowni, intelektualiści, młodzież z drużyn harcerskich Walterowców i Czarnej Jedynki. Kiedy latem 1977 r. spełniono główny postulat KOR-u - uwolnienie z więzień robotników - przekształcił się on w Komitet Samoobrony Społecznej KOR. Wokół KOR-u powstało wiele inicjatyw obywatelskich: prasa drugiego obiegu, wydawnictwa, Latający Uniwersytet, Studenckie Komitety Solidarności, Wolne Związki Zawodowe, niezależny ruch chłopski. Pod koniec z KOR-em współpracowało ok. 3 tys. ludzi. Po powstaniu "Solidarności" jesienią 1980 r. KOR zawiesił działalność. Rok później, na I Zjeździe "S", rozwiązał się. Pisarz Jacek Bocheński w czerwcu '96: "Nie wypada pisać o KOR-ze, po pierwsze dlatego, że KOR-u chyba w ogóle nie było. Po drugie, jeśli ostatecznie KOR był, to jakoś tak niepotrzebnie był, nie na swoim miejscu, nie w porę. Po trzecie, i to jest bodaj najważniejsze, KOR nie składał się z odpowiednich osób, żeby teraz wszystkim było przyjemnie. Po czwarte, KOR niezupełnie robił to, co powinien był robić, żeby teraz robił dobre wrażenie". Członkowie KOR-u i KSS "KOR" Jerzy Andrzejewski (pisarz; nie żyje), Stanisław Barańczak (poeta, tłumacz, eseista; dziś prof. Harvard University), Konrad Bieliński (matematyk; programista w firmie komputerowej), Seweryn Blumsztajn (socjolog; dyrektor w "Gazecie"), Bogdan Borusewicz (historyk; poseł UW), Andrzej Celiński (socjolog; poseł UW), Mirosław Chojecki (współtwórca Niezależnej Oficyny Wydawniczej NOWA; producent telewizyjny), Ludwik Cohn (adwokat, przedwojenny socjalista, uczestnik wojny 1920 r.; nie żyje), Jerzy Ficowski (poeta), Stefan Kaczorowski (adwokat, przedwojenny chadek; nie żyje), ks. Zbigniew Kamiński (kapelan AK, duszpasterz akademicki; nie żyje), Wiesław Kęcik (członek "Ruchu"; niedawno wrócił z emigracji ze Szwecji), Jan Kielanowski (zoolog, prof. PAN; nie żyje), Leszek Kołakowski (filozof; prof. Oxford University), Anka Kowalska (pisarka), Jacek Kuroń (historyk i pedagog; poseł UW), Edward Lipiński (prof. ekonomii, socjalista od 1906 r.; nie żyje), Jan Józef Lipski (historyk literatury, żołnierz AK; nie żyje), Jan Lityński (matematyk; poseł UW), Antoni Macierewicz (historyk, działacz harcerskiej Czarnej Jedynki; dziś w ROP), Adam Michnik (historyk; redaktor naczelny "Gazety"), Halina Mikołajska (aktorka; nie żyje), Ewa Milewicz (prawnik; dziennikarka "Gazety"), Emil Morgiewicz (dziennikarz, członek "Ruchu"; pracownik Kancelarii Senatu), Piotr Naimski (biochemik, harcmistrz w Czarnej Jedynce; dziś w ROP), Jerzy Nowacki (działacz studencki związany z Teatrem Ósmego Dnia), Wojciech Onyszkiewicz (historyk, działacz harcerski z Czarnej Jedynki; Bank Żywności SOS), Antoni Pajdak (legionista, przedwojenny działacz PPS, AK; nie żyje), Zbigniew Romaszewski (fizyk, twórca Biura Interwencyjnego KOR; senator "S", ROP), Józef Rybicki (żołnierz 1920 i 1939 r., szef Kedywu Okręgu Warszawskiego AK; nie żyje), Aniela Steinsbergowa (adwokat, przed wojną obrońca w procesach politycznych; nie żyje), Adam Szczypiorski (historyk, prof. PAN, działacz przedwojennej PPS; nie żyje), Józef Śreniowski (socjolog, etnograf; mieszka na wsi), Maria Wosiek (teatrolog, działaczka katolicka; Instytut Sztuki), Henryk Wujec (fizyk, działacz KIK; poseł UW), Wacław Zawadzki (przedwojenna PPS, wydawca, członek ZLP; nie żyje), ks. Jan Zieja (kapelan Szarych Szeregów; nie żyje), Wojciech Ziembiński (redaktor techniczny; dziś Stronnictwo Wierności Rzeczypospolitej). Listy do byłych członków KOR Vaclav Havel: "Kształtowanie się polskiej opozycji politycznej na fundamencie zasady tolerancji i pluralizmu, co uosabiał KOR, było silnym źródłem inspiracji dla przyszłego rozwoju nie tylko w Waszym kraju, ale i w pozostałych krajach ówczesnego bloku sowieckiego". Leszek Kołakowski nazwał KOR "śmiercionośnym wirusem, który raz wprowadzony do zmarniałego organizmu [ustroju komunistycznego], nie dał się już powstrzymać"). Jerzy Giedroyc, redaktor paryskiej "Kultury": "KOR został co prawda rozwiązany, ale na żyjących członków patrzymy wszyscy z nadzieją, że w tych trudnych i przełomowych wydarzeniach, jakie przeżywa Polska, będą nadal walczyli o realizację jego ideałów, tj. o prawdziwie wolną i niezależną, demokratyczną Polskę". Jan Nowak-Jeziorański, wieloletni dyrektor Radia Wolna Europa: "W warunkach pluralizmu i demokracji rozeszły się drogi wielu założycieli KOR-u. Bez względu na ich obecne przekonania i przynależność partyjną, chylę dziś czoło przed

Źródło: GW



wyscigi motorowe Joomla cms Sylwester noclegi Program przyrodniczy leasing samochodowy warszawa