Reklama

AdSense:

Linki sponsorowane

Wschodnia ekspansja

Gazeta Wyborcza nr 292, wydanie 1 z dnia 16/12/1995 - 17/12/1995 GOSPODARKA, str. 24

Gdy porównamy kapitały Banku Handlowego w Warszawie i Deutsche Banku okaże się, że największy polski bank wygląda przy niemieckim jak dziecko przed Pałacem Kultury. Czy nasze banki wytrzymają konkurencję z zagranicznymi, które już tu są? Tak jak kiedyś Europa doświadczyła wędrówki ludów, tak teraz jesteśmy świadkami wędrówki banków. Z Zachodu na Wschód "stadami" przemieszczają się banki niemieckie, holenderskie i francuskie. Wiele z nich instaluje placówki w Polsce. Nie są to przypadkowi inwestorzy. - 5 mln dolarów, które stanowiły przepustkę do wejścia na polski rynek, to jak kieszonkowe dla dziecka - żartują niektórzy zagraniczni bankierzy. Te kilkanaście banków z przeważającym udziałem kapitału zagranicznego, które już u nas działają, zajmuje zaledwie ok. 5 proc. rynku. Jednak ich wyniki sprawiły, że polscy bankierzy przestali myśleć o początku 1998 r. jak o magicznej dacie szerokiego otwarcia granic dla obcych instytucji finansowych. Według GUS-u po trzech kwartałach 1995 r. rentowność tych banków wyniosła 12,1 proc., podczas gdy średnia dla całego sektora bankowego była 9,9 proc. - Zagraniczna konkurencja już tu jest - twierdzi prezes Banku Handlowego Cezary Stypułkowski. Jego zdaniem przegapiliśmy szansę zsynchronizowania dwóch procesów: wpuszczania zagranicznych banków i prywatyzacji polskich. Gdyby nie udzialać bankom zagranicznym samodzielnych licencji, można by drożej sprzedawać im prywatyzowane banki. Teraz jest za późno - uważa Stypułkowski. Dane GUS nie są dla polskich banków tak bardzo pesymistyczne. Wynika z nich bowiem, że rentowność zagranicznych banków - mimo że wysoka - spada od początku roku, a całego sektora bankowego systematyczni rośnie. - To skutki ustawy o restrukturyzacji przedsiębiorstw i banków - mówi wiceprezes niemieckiego Hypo Banku Włodzimierz Kiciński. Polskie banki zostały dokapitalizowane i oczyściły częściowo swoje portfele ze złych kredytów. Pozwoliło im zwiększyć dochody. Zaś koszty polskie banki (wśród których są te największe, jak Pekao SA i Bank Handlowy) zamrażają, ograniczając przyjmowanie nowych pracowników. Inaczej, zdaniem prezesa Kicińskiego, wygląda sytuacja banków zagranicznych. Koszty ich działania są zazwyczaj wyższe niż w polskich bankach i rosną szybciej (w dużej mierze wiąże się to z wysokimi wynagrodzeniami). Banki zagraniczne zaczęły też odczuwać konkurencję polskich banków, no i nowych konkurentów, którzy sprowadzają się do Polski.

Źródło: GW



cygara krzesła drewniane Słodycze internet satelitarny terakota